Zamach bombowy na hotel King David
W 1946 r. prawicowa, syjonistyczną organizacja terrorystyczna Irgun, wysadziła w powietrzę południowe skrzydło hotelu King David w Jerozolimie, w którym mieściła się brytyjska siedziba administracyjna Mandatu Palestyny. Zginęło 91 osób różnych narodowości, w tym Arabowie, Brytyjczycy i Żydzi, a 46 osób zostało rannych.
Atak terrorystyczny uzyskał zgodę Hagany , głównej żydowskiej grupy paramilitarnej w Palestynie, chociaż, o czym Irgun nie wiedział, decyzja ta została odwołana w momencie przeprowadzenia operacji. Głównym motywem bombardowania było zniszczenie dużej ilości dokumentów bezpośrednio obciążających Haganę w żydowskim powstaniu przeciwko Wielkiej Brytanii.
Przebrani za arabskich robotników i kelnerów hotelowych członkowie Irgunu podłożyli bombę w części hotelu, w którym mieścił się Sekretariat Mandatu i kilka biur brytyjskiej kwatery głównej. W wyniku eksplozji zawaliła się zachodnia połowa południowego skrzydła hotelu. Wybuch spowodował również ofiary śmiertelne na ulicy przy budynku oraz w sąsiednich budynkach.
Powstały kontrowersje co do czasu i adekwatności ostrzeżeń. Irgun oświadczył później, że ostrzeżenia były przekazywane telefonicznie; Thurston Clarke stwierdza, że pierwsze ostrzeżenie zostało przekazane przez 16-letniego rekruta do centrali telefonicznej hotelu 15 minut przed eksplozją. Rząd brytyjski stwierdził po dochodzeniu, że żadnego ostrzeżenia nie otrzymał nikt w Sekretariacie na stanowisku oficjalnym z jakąkolwiek władzą do podjęcia działań
.
Chociaż Hagana zatwierdziła zamach bombowy na hotel King David, światowe potępienie czynu spowodowało, że organizacja zdystansowała się od ataku. Dawid Ben-Gurion uznał Irgun za wroga narodu żydowskiego
. Hatsofeh, żydowska gazeta w Palestynie, nazwała sprawców z Irgunu faszystami. Irgun wydał oświadczenie, w którym przyznał się do odpowiedzialności za atak, opłakując swoje żydowskie ofiary i obwiniając Brytyjczyków za to, co organizacja uznała za brak reakcji na ostrzeżenia. Rok później wydali nowe oświadczenie, w którym stwierdzili, że działają na podstawie instrukcji z listu z kwatery głównej Zjednoczonego Ruchu Oporu, żądającego, aby jak najszybciej przeprowadzić atak na centrum rządowe w hotelu King David
. Sieć radiowa Irgunu ogłosiła, że będzie opłakiwać ofiary żydowskie, ale nie brytyjskie. Wyjaśniono to twierdzeniem, że Wielka Brytania nie opłakiwała milionów Żydów, którzy zginęli w nazistowskim Holokauście. Nie wyrażono skruchy w odniesieniu do największej grupy ofiar, czyli zabitych Arabów.
Richard Crossman, brytyjski poseł Partii Pracy (MP), którego doświadczenie w Anglo-American Committee sprawiło, że stał się sympatykiem syjonizmu, odwiedził Chaima Weizmanna krótko po ataku. Ambiwalencja Weizmanna wobec przemocy syjonistycznej była widoczna w rozmowie. Potępiając ją, stwierdził również, że sympatyzuje z jej przyczynami. Kiedy wspomniano o zamachu bombowym na hotel King David, Weizmann zaczął płakać: Nie mogę powstrzymać się od dumy z naszych chłopców. Gdyby to była niemiecka kwatera główna, dostaliby Krzyż Wiktorii
.


